Bos016

Opowieść o Czwartym Królu.

Opowieść o Czwartym Królu.

Dawno temu, gdy nad Betlejem rozbłysła niezwykła gwiazda, trzech mędrców wyruszyło w drogę, by oddać pokłon Nowonarodzonemu Królowi.
Mało kto jednak pamięta, że był jeszcze jeden król – czwarty.
Nazywał się Artaban. Tak jak pozostali, był człowiekiem mądrym, bogatym i pobożnym.

Gdy zobaczył gwiazdę, serce zabiło mu szybciej – wiedział, że zapowiada ona przyjście Zbawiciela. Przygotował trzy bezcenne dary: rubin, perłę i szafir. Miał spotkać się z pozostałymi królami i razem udać się do Betlejem.
Wyruszył o świcie. Lecz po drodze natknął się na człowieka ciężko chorego, leżącego przy drodze. Artaban zatrzymał się. Wiedział, że jeśli pomoże, spóźni się na spotkanie. A jednak nie potrafił przejść obojętnie. Oddał choremu jeden ze swych darów, by ten mógł otrzymać pomoc i przeżyć.
Gdy dotarł na miejsce spotkania – trzech królów już tam nie było.
Artaban nie zawrócił. Sam ruszył w stronę Betlejem. Po drodze znów spotykał ludzi w potrzebie: głodnych, uciekinierów, płaczące matki. Za każdym razem dzielił się tym, co miał. Sprzedawał swoje kosztowności, by ratować życie innych.
Kiedy wreszcie dotarł do Betlejem, dowiedział się, że Dziecko wraz z Rodzicami uciekło do Egiptu. Był za późno.
Lata mijały. Artaban wciąż szukał Jezusa.
Słyszał o Nauczycielu z Galilei, o cudach, o miłości do ubogich. Gdy wreszcie dotarł do Jerozolimy, miasto było pogrążone w mroku. Tego dnia skazywano Jezusa na śmierć.
Artaban miał już tylko ostatni dar.
Gdy zobaczył młodą kobietę sprzedawaną w niewolę, by spłacić dług, bez wahania oddał swój skarb, by ją wykupić. Wtedy ziemia zadrżała, niebo pociemniało – Jezus umierał na krzyżu.
Zmęczony i stary Artaban osunął się na ziemię. W sercu miał żal: „Panie, całe życie Cię szukałem… nigdy Cię nie spotkałem”.
I wtedy usłyszał głos: „Zaprawdę, cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych – Mnie uczyniłeś”.
Artaban zrozumiał. Znalazł Króla. Za każdym razem, gdy pochylał się nad człowiekiem w potrzebie.


I z uśmiechem oddał duszę Temu, którego szukał całe życie.
11 tys.
V.R.S.

No taka tam gnostycka bajeczka, która kici naiwnych, że ważne jest iż jakiś tam król nie dotarł niby do Betlejem, podczas gdy Ewangelia Chrystusowa głosi, że ważne jest iż ci z trzema darami dotarli.