Stąd to widzimy, że źródło jest, to jest Pan Jezus w Komunii św., ludzie piją z tego źródła, a i tak mało im to skutkuje. Dlaczego? Bo wymaganego warunku nie do pełnili, nie poznali Pana Jezusa utajonego w Komunii św. Albowiem, gdyby go należycie poznali, za nic w życiu nie przyjęliby go niegodnie. A tak miłość przez Ducha świętego, która się powinna rozlać w duszach naszych po przyjęciu Pana Jezusa w Komunii św., musi zastygnąć na lodowatych sercach naszych, chociaż On tylko jest miłością, On źródłem wszelkiego szczęścia, pociechy i ratunku dla wszystkich i dla każdego z osobna: A tak kto chory, niech spieszy do Jezusa, bo tylko On jest jedynym Lekarzem duszy naszej, jako już poznałeś w dawniejszym rozmyślaniu. Kto cierpi pragnienie prawdy i miłości, niech się kwapi do Jezusa, albowiem On sam woła nas do siebie: „Jeżeli kto pragnie, niech do mnie przyjdzie, a pije, i rzeki żywej wody, to jest obfitość miłości, popłyną z żywota jego“. Kto słaby a ułomny, niech się kwapi do Jezusa, bo On jest moc i siła Boska. Kto się lęka śmierci, niech przyjdzie do Jezusa, albowiem On jest zmartwychwstaniem i życiem i tylko On bojaźń śmierci uśmierzyć może. Kto głodny pokarmu duchownego, niech czym prędzej śpieszy do Jezusa, albowiem On jest chleb żywy, który z nieba zstąpił, a jako taki zasila nas ku żywotowi wiecznemu. Kto chodzi w ciemnościach złego życia, niechże szuka czym prędzej światła, aby poznał i widział swe grzechy, a zatem niechże śpieszy do Jezusa, bo On jest prawdziwym światłem, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat. Kto szuka prawdziwej mądrości, niech się przybliży do Jezusa, albowiem On i jedynie On jest prawdziwą mądrością z nieba, bo mądrość tego świata jest głupstwem u Boga według wyrażenia pisma św. Kto smutny, prześladowany, od zawistnego losu ścigany, niech się wiarą wpije i wpatrzy w Jezusa w najświętszym Sakramencie, a znajdzie w smutku pocieszenie. Wreszcie, kogo gryzą i trapią ciężkie grzechy i zbrodnie, niech wiarą przez pokutę przybliży się do Jezusa, jako się przybliżali do niego grzesznicy i celnicy, a On ich przyjmował, i nie tylko że ich przyjmował, ale ich też bronił przed szemraniem faryzeuszów, co więcej — bronił ich przed sądem Boga Ojca, gdy mówi: „że będzie w niebie większe wesele nad jednym pokutującym grzesznikiem, niż nad dziewięćdziesiąt dziewięciu sprawiedliwych, którzy pokuty nie potrzebują”. Tak się to trzeba przybliżyć do Jezusa, ale nie tak jak się przybliżał Judasz, który go powierzchownie całował, a w duszy zakrywał zdradę, albo jak się przybliżali faryzeusze, aby go zdradą podchwycili w mowie; jako i dzisiaj wielu chrześcijan niby się przybliżają do Jezusa, wyznają naukę jego jako chrześcijanie z imienia, ale do woli naukę tę przekręcają, i do swej złej woli stosują.