Te ciągłe pieprzenie i wyliczanie: ilu obcokrajowców pracuje, ilu zastępuje, co poferani pracodawcy o tym czy tamtym myślą... jednym słowem permanentne mydlenie oczu!
Większość z tych "niezbędnych fachowców" i "niezastąpionej" siły roboczej nie pracuje i nigdy nie będzie pracowała. Dotyczy to także "uchodzców" ukraińskich. Polska wcale nie potrzebuje tego "wzbogacenia", które jest jedynie planem globalistów wymiany ludności rodzimej na obcą. Wiecznie słysze te "fachowe" opinie opłacanych pseudo-ekspertów, tłumaczących inteligentnym głosikiem polskim baranom, potrzebę ratowania polskiej gospodarki nygusami z całego świata. Odpadami ludzkimi, nadającymi się tylko do pasożytowania.