V.R.S.

Odjazd rewolucjonisty Szerszenia - nazywa katolików protestantami

Jak należało się spodziewać komunikaty Tucho Fernandeza przyniosły, także nad Wisłą, wysyp pożytecznych idiotów, chcących pokazać, że są jeszcze gorliwsi. Na przykład, taki (promowany na tut. forum) ksiądz nowego obrządku M. Szerszeń nazwał, bez żadnego skrępowania, katolików “protestantami”. Oto przykładowe posoborowe baśnie z jego tekstu:
“Schizma Bractwa. Tradycjonaliści stali się protestantami! (…) Dla wielu katolików słowo „schizma” brzmi abstrakcyjnie. Tymczasem w nauczaniu Kościoła jest to jeden z najcięższych grzechów przeciwko jedności. Chrystus przed swoją męką modlił się: „aby wszyscy byli jedno”. Jedność Kościoła nie jest dodatkiem ani kwestią administracyjną. Jest jednym z jego podstawowych przymiotów.”
—-
Szkoda, że trwający przy rewolucji ks. Szerszeń zapomina co jest podstawą jedności Kościoła a mianowicie Wiara Katolicka. I kto to tam wytrwale, nieprzerwanie, przez wszystkie skandale przeciw Wierze ostatnich dekad, oddalając się od niej, w stronę protestantyzmu kroczy (świętując m.in. 500-lecie urodzin Ludra, 500-lecie rewolucji protestanckiej czy “dziękując Bogu” za kłamliwe deklaracje o usprawiedliwieniu). Bo jedność Kościoła jest, jak pisze sam ks. Szerszeń jednym z jego podstawowych przymiotów i nie można być w jedności katolickiej nie wyznając integralnej Wiary Katolickiej.
A ponieważ, przypominam, każdy świecki katolik, otrzymał od Jego Świątobliwości Piusa IX i Soboru Watykańskiego uroczysty mandat apostolski: “Wykonując zatem obowiązki Naszego najwyższego urzędu pasterskiego, przez serce Jezusa Chrystusa, usilnie prosimy i powagą Jego samego jako Boga i Zbawiciela naszego polecamy wszystkim wiernym Chrystusa, a szczególnie przełożonym lub wypełniającym misje nauczania, aby podjęli staranność i działanie w celu powstrzymania z dala od Kościoła świętego i usunięcia z niego tychże błędów oraz rzucenia najczystszego światła wiary” (por. konstytucja Dei Filius) do obrony prawd Wiary Katolickiej takich jak:
Wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co zawiera się w słowie Bożym spisanym lub przekazanym, i jest do wierzenia przedkładane przez Kościół – albo uroczystym orzeczeniem, albo zwyczajnym i powszechnym nauczaniem – jako objawione przez Boga”
“Wszyscy wierni chrześcijanie nie tylko nie mogą bronić tego rodzaju opinii, które są uznane za sprzeczne z doktryną wiary, zwłaszcza wtedy, gdy zostały one potępione przez Kościół, ale ponadto są koniecznie zobowiązani uznać te poglądy za błędy, które mają tylko pozory prawdy.”
Wiara i rozum nie tylko nie mogą nigdy pozostawać w niezgodzie”
Należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia. Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych ludzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, ale tylko w swoim rodzaju, to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu.”

zwalczania współczesnych błędów i herezji takich jak np. “Gdyby ktoś mówił, że jest możliwe, aby zgodnie z postępem wiedzy niekiedy należało dogmatom podanym przez Kościół, nadać inne znaczenie od tego, jakie przyjmował i przyjmuje Kościół – niech będzie wyklęty”,
z czym posoborowie ma wyraźny problem stąd np. irracjonalne oskarżenia SSPX o “tendencje marcjonistyczne” z pozycji oczywiście błędnej, posoborowej pseudo-teologii “Holokaustu” cytowane w poprzednim wpisie z wypowiedzią posoborowej Eminencji Kocha. Żeby ktoś nie myślał że to odosobnione stanowisko (bo jednym z kardynalnych błędów i bluźnierstw posoborowia jest podejście do talmudyzmu na gruncie holokaucjonizmu traktowanego jako objawienie, bo punkt wyjścia do zmiany znaczenia dogmatów – właśnie tego co zostało potępione przez Piusa IX), oto kolejny przykład:, świeża wypowiedź purpurata “Kościoła Posoborowo-Synodalnego”:
“SSPX odrzuca i potępia nauczanie Soboru Watykańskiego II a zwłaszcza ekumenizm, wolność religijną, kolegialność biskupów z papieżem, rozumienie przez Kościół i relację z judaizmem” – to bp LaValley z USA.
----
Wracając do baśni duchownego Szerszenia, pisze on: “Kto świadomie odrzuca zwierzchnictwo następcy św. Piotra i buduje własną strukturę kościelną, uderza w samo serce tego, o co modlił się Jezus.””
Tyle że SSPX nie buduje własnej struktury kościelnej, o co zresztą niektóry mają do SSPX pretensje tj. że nie uzna notorycznych skandalistów z Watykanu za nie-papieży jak sedewakantyści i nie weźmie się za ostateczne rozwiązanie kryzysu a jedynie ogranicza się do roli koła ratunkowego dla zwracających się do niego wiernych. Wyświęcenie biskupów – z wyraźnym zastrzeżeniem, że pełnią oni rolę biskupów pomocniczych, do sprawowania sakramentów, bez roszczenia sobie prawa do jurysdykcji zwykłej (np. biskup Goldade nie będzie się pakował Cupichom i innym hierarchom nowego obrządku w USA do ich rezydencji ani nie stworzy równoległej super-diecezji USA), nie oznacza budowy żadnej “struktury kościelnej”, lecz posługę na zasadzie ad hoc, na czas kryzysu by zaspokoić potrzeby duchowe zgłaszających się do SSPX wiernych, troszczących się, wśród morza posoborowej nieprawości, na poważnie o własne zbawienie.
----
“Od dawna można było odnieść wrażenie, że Bractwo przestało szukać drogi powrotu. Coraz częściej odnosiło się wrażenie, że świetnie odnalazło się w życiu poza pełną jednością z Kościołem. Z każdym rokiem krytyka Kościoła rzymskiego stawała się coraz bardziej radykalna. Nie chodziło już tylko o spór dotyczący interpretacji Soboru Watykańskiego II czy liturgii. Coraz częściej można było usłyszeć ton sugerujący, że to właśnie Rzym zdradził katolicyzm, a prawdziwy Kościół znajduje się wyłącznie tam, gdzie jest Bractwo. To bardzo niebezpieczna logika.”
----

Drogi powrotu nie ma SSPX co szukać, bo nigdzie się nie wybrało. Pozostało przy Kościele rzymskim, jego Wierze i jego rytach sakramentalnych, takich jak im zostały przekazane, podczas stacją oficjalnego odjazdu rewolucji był tzw. “Sobór Watykański II”. I rozmiar odjazdu, czego obfite dowody dostarcza otaczająca rzeczywistość, jest coraz większy. Jeśli ks. Szerszeń ma problemy z pamięcią i nie pamięta co tam było za papy Bergoglio czy papy Wojtyły, no to papa Prevost – przez takie skandale jak niedawny, wieloetapowy nota bene (bo zaczął się na jesieni ub. r.) z przebieraną panią Sarą, okupantką z Canterbury, czy też ostatnią pielgrzymkę do Bramy Inwazji Ludów Islamu, bez zażenowania mu pamięć powinien odświeżyć.
To że Rzym rozumiany jako Judaszowie we współczesnym Watykanie “zdradził katolicyzm” jest wyraźnie widoczne – pytanie dotyczy jedynie rozmiaru tej zdrady tj. czy przekroczyła ona granice jawnej, notorycznej herezji. Jednocześnie Rzym odwieczny, Rzym niemal 2000 lat papieży nie zniknął tylko dlatego, że próbuje się narzucić nową, rewolucyjną mądrość etapu. I SSPX temu właśnie Rzymowi, zgodnie ze słowami Abp Lefebvre, próbuje pozostać wierne.
----
“Paradoks tej sytuacji jest wręcz dramatyczny. Ludzie, którzy przez całe życie mówili o ciągłości, Tradycji i wierności, sami przecięli nić tej ciągłości. Tradycja nie polega przecież wyłącznie na zachowaniu dawnego rytu. Tradycja to również trwanie w jedności z następcą św. Piotra. Bez tej jedności pozostaje jedynie zewnętrzna forma.”
----
“Paradoks tej sytuacji”
polega na tym że, wbrew powyższemu bajaniu, kapłani i wierni SSPX nic nie przecinali. Pozostali po prostu wierni wierze ojców – za co znaleźli się na celowniku rewolucji, która za to doskonale przyjaźnie znosi się i kolaboruje z wrogami Kościoła takimi jak żydzi, masoni, islamiści, chińscy komuniści, heretycy protestanccy czy prawdziwi schizmatycy, których tuli do piersi a ich przywódców nazywa “Ich Świątobliwościami” (por. niedawna hucpa w Watykanie z arcy-schizmatykiem par excellence czyli “patriarchą” Bartłomiejem). Logiki w wypowiedzi powyższej nie ma zatem żadnej – poza “logiką” zwodzenia. A, Tradycja, owszem polega na zachowaniu rytu Kościoła, rytu ojców – legem orandi i legem credendi. Polega jednak przede wszystkim na trwaniu w jedności Wiary Katolickiej bez względu na skutki i głoszone aktualnie baśnie, o czym św. Paweł tak uporczywie pisał i do Galatów, i do Tytusa, i – tuż przed męczeństwem – do Tymoteusza.
----
Dochodzimy teraz do apogeum urojeń ks. Szerszenia:
” Niestety, ale tradycjonaliści stali się przez schizmatycki akt protestantami. Wiedzą to bardzo dobrze, dlatego przypuszczą atak na Kościół rzymski odżegnując go od czci i wiary. Tylko czekać, aż pojawią się nowe kwestie doktrynalne i dogmatyczne w ich nauczaniu”
Trzeba być wyjątkowym ślepcem, żeby nie dostrzec, iż “nowe kwestie doktrynalne i dogmatyczne” oraz protestantyzacja to akurat specjalność zakładu “Kościoła Posoborowego-Synodalnego”, co nota bene przyznał w 1988, w motu proprio Ecclesia Dei papa Wojtyła a dziś ponownie eminentny Tucho w swoich instrukcjach czołgania tej rzeszy wiernych korzystających do 1 lipca z posługi SSPX, która tłoczy się teraz w kolejkach, w przedsieniach ww. kościoła. A pogardzani przez duchownego nowego obrządku Szerszenia i szkalowani “tradycjonaliści” – w różnych ich kręgach i odpowiedziach na kryzys Kościoła (od tzw. R&R po uczciwych sedewakantystów) są obecnie właściwie jedynymi obrońcami Kościoła Rzymskiego i Katolickiego, którym na ich Matce zależy.
----
“Myślę także o wielu zwykłych wiernych Bractwa. Wielu z nich szczerze kochało liturgię, modlitwę i życie sakramentalne. Nie wszyscy pragnęli rozłamu. Dla nich obecna sytuacja musi być ogromnym bólem. W jednej chwili znaleźli się poza pełną komunią z Kościołem, choć być może nigdy tego nie chcieli. To właśnie najbardziej boli w każdej schizmie. Ambicje przywódców zawsze najbardziej ranią prostych wiernych.
Historia Kościoła uczy, że nie można reformować Kościoła, będąc poza nim. Tę drogę wybrał kiedyś Marcin Luter.”

—-
Powyższe projekcje są wielce groteskowe, zważywszy że w środowiskach wiernych Bractwa: 1) nikt nie pragnie rozłamu, a to że “posoborowie” coraz bardziej odjeżdża od Wiary Katolickiej w swoim dalekobieżnym ekspresie Aggiornamento to nie ich wina. Przeciwnie, wierni ci modlą się za księży wiernych i hierarchów tkwiących w rewolucji by wyszli z oczadzenia. A Marcin Luder to jest akurat postacią celebrowaną w owej rewolucji, której ks. Szerszeń tak zaciekle w swoim tekście broni.
----
“Nie potrafię też nie zauważyć symboliki samej ceremonii. Wielu spodziewało się liturgii podkreślającej majestat katolickiej Tradycji. Tymczasem konsekracje odbyły się pod namiotem, w sąsiedztwie słupów wysokiego napięcia, podczas ulewnego deszczu, który utrudniał nawet rozdawanie Komunii Świętej.”
----

Po pierwsze, tylko głupiec mógł się spodziewać że – w sytuacji, w której katolików wiernych Wierze i Mszy Ojców wyrzucono bezceremonialnie z katedr, bazylik i kościołów, robiąc tam miejsce m.in. dla duchownych heretyckich, a nawet żydów czy mahometanów – ceremonia, z uwagi na ilość wiernych, odbędzie się w jakiejś wielkiej, “podkreślającej majestat” bazylice a nie – w pogardzanych przez ks. Szerszenia – warunkach polowych. Natomiast, lepsza i owocniejsza jest katolicka Msza, nawet “w sąsiedztwie słupów wysokiego napięcia” niż ekscesy schizmatyckiego w swej naturze – bo uderzającego w tradycję i jedność rytów sakramentalnych Kościoła rzymskiego, wbrew Kanonowi 13 o Sakramentach w ogólności Soboru Trydenckiego – systemu Nowego Porządku.
Po trzecie, symbolika ceremonii – to nie jej otoczenie, lecz katolickie gesty i znaki, które Bugnini z Montinim usunęli “ekumeniczną ręką” z nowego obrządku, który odprawia ks. Szerszeń. Jeśli zatem, faktycznie chce, w dobrej wierze, zgłębić ww. symbolikę, no to powinien sobie zestawić to co sam odprawia z Mszą św. w tradycyjnym rycie rzymskim.
----
“To bardzo smutne pożegnanie. Niestety trudno było oczekiwać innego zakończenia, gdy prywatne przekonanie o własnej nieomylności zwycięża nad wspólnym zmysłem wiary Kościoła.”
----

Pożegnanie z rozumem rzeczywiście jest smutne. A jeszcze smutniejsze pożegnanie z Wiarą. Przykładowo, “wspólny zmysł wiary“, tak celebrowany w powyższej wypowiedzi, w oderwaniu od depozytu Wiary i nauczania Kościoła, do którego nieomylności odwołuje się SSPX (a nie do “własnej nieomylności“, jak to bezpodstawnie zarzuca ks. Szerszeń) prowadzi niechybnie do owego niesławnego wspólnego doświadczenia religijnego i zbiorowej świadomości religijnej, które tak zdecydowanie i celnie potępił św. Pius X w Pascendi jako jeden z wyznaczników ścieku wszystkich herezji czyli modernizmu. I, przed którym Pius IX przestrzegał również w cytowanym powyżej Dei Filius.
Swoją długą wypowiedź – akt wiary w posoborową rewolucję ks. Szerszeń kończy, opartą na oszczerstwie schizmy, “modlitwą”: “Jezu, który modliłeś się, aby wszyscy byli jedno, miej litość nad schizmatykami. Skrusz zatwardziałe serca, ulecz rany podziału i spraw, aby nikt nie zginął z nędzy duchowej i głodu prawdy, lecz wszyscy odnaleźli drogę do jedności w Twoim Kościele.”

cytaty za:
źródło

Ten znaczek wydany przez posoborowy Watykan z okazji celebrowania 500-lecia buntu Ludra - z Ludrem pod krzyżem zamiast NMP i św. Jana - warty jest nalepienia na czoło bajarzom typu wyżej cytowanego
111K
V.R.S. shares this

Posoborowa przewrotność - case study: katolicy to protestanci (zaś rzeczywiści protestanci to bracia w niedoskonałej komunii a Luder jest godny uczczenia przez Watykan).
---
Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście winy. Teraz jednak utrzymujecie, że widzicie, a przeto grzech wasz trwa (J 9,41)

2582

Tylko idiota jest niewinny, ale któż chciałby uchodzić za idiotę? Wobec powyższego tylko Kościół Katolicki sprzed SWII.

V.R.S.

@Walczyć o prawdę
Należy jednak pamiętać że posoborowi judasze mają przed sobą długi łańcuch poprzedników (z Ludrem w środku - który przecież sam, zanim dokonał odstępstwa, był kapłanem katolickim i zakonnikiem reguły św. Augustyna), od Apostoła Judasza począwszy przez takie osoby jak (lista mocno niekompletna):
- Mikołaj - jeden z siedmiu pierwszych diakonów, założyciel sekty nikolaitów, potępionej m.in. w Apokalipsie św. Jana,
- Paweł z Samosaty - biskup Antiochii - ojciec duchowy herezji ariańskiej,
- Nowacjan - kapłan z Rzymu, założyciel sekty nowacjan,
- Melecjusz - biskup Tebaidy - przywódca melecjan,
- Ariusz - kapłan z Aleksandrii,
- Nestoriusz (nestorianizm) i Sergiusz (monoteletyzm) - biskupi Konstantynopola,
- Eutyches - kapłan i mnich z Konstantynopola,
- Pelagiusz - mnich - autor herezji pelagianizmu,
- Feliks - biskup Urgel - autor adopcjonizmu,
- Konstantyn - biskup Anatolii - jeden z przedstawicieli herezji ikonoklastów,
- Focjusz - biskup Konstantynopola - prekursor wielkiej schizmy wschodniej,
- Zwingli - kapłan z Zurychu - jeden z herezjarchów "reformacji"
- Jansen - biskup Ypres - lider herezji jansenizmu (której przejawem byli "ojcowie" fałszywego synodu z Pistoi - prekursorzy ideowi przewrotu "Vaticanum II")
- T. Cranmer - arcybiskup Canterbury - jeden z liderów schizmy i herezji anglikańskiej,
- masońscy biskupi-patrioci we Francji XVIII w. (tacy jak Talleyrand np.),
- moderniści "pierwszej fali" tacy jak ks. Alfred Loisy.
Jak pisał św. Paweł: "i rozdwojenia być muszą, aby się okazało, którzy spośród was są wypróbowani" (1 Kor 11,19) a jak dodaje św. Jakub (Jk 1,3): "doświadczanie wiary waszej powoduje wytrwałość"

nihil quicquam

Odjazd, to wy macie i to totalny. Bractwo x zachowuje się jak strażak gaszący ogień benzyną. Sami schizme spowodowaliście, a teraz wyszukujecie i oskarżacie księży, którzy o tym mówią. Totalne odklejenie?, czy świdoma polityka, by za wszystko winić Kościół Katolicki, który jest przez was piętnowany od rana do nocy. Czyżby to strach o utratę owieczek?

V.R.S.

Pana tezy o "schizmie" (za niejakim Tucho - głoszącym otwarte herezje, np. o powszechności zbawienia) są równie odklejone od rzeczywistości jak pana tezy dotyczące pisowskich "mesyjaszy". Zresztą pana komentarz np. do wypowiedzi eminencji Muellera:
Kardinal Gerhard Müller zu Beichten bei den …
świadczy dobitnie, że nie jest pan w stanie zrozumieć dość prostej wypowiedzi (i dość wyraźnej różnicy między nieważnością czegoś a nieprawowitością/niegodnością).
Dlatego, dobra rada, proszę sobie oszczędzić komentowania tego co pana przerasta, bo się tylko pan (podobnie jak cytowany wyżej duchowny) kompromituje.

Dla pana i dla mnie i dla wszystkich ks. Szerszeń . Brudzia pan z nim nie pił.

V.R.S.

Czy ksiądz to nie wiem, bo skoro nazywa katolików protestantami (co wskazuje na całkowite pomieszanie z poplątaniem przy tzw. formacji), no to rodzi się wątpliwość czy w ogóle święcenia ma ważne.

Jest tak nazywany i trzeba to uszanować .

Tylko czy taki Ks. Szerszeń zechce coś takiego,
w ogóle przeczytać,
potem może zrozumieć ,
a potem może wreszcie wyciągnąć odpowiednie wnioski . . .
niestety doświadczenie uczy, że są coraz bardziej zajadli w
klepaniu frazesów i sofistycznych dyrdymałów . . . .
jak widać w tym niby wykładzie . . . .

Walczyć o prawdę

Kościół przed SWII nauczał według Ewangelii Pana Jezusa, a po SWII naucza się według własnego ,,widzi mi się,, czym wrogowie są zachwyceni, a katolicy ubolewają.