Święty Kajetan zabrania chodzić na kazania do katedry
"W owym czasie byli w Neapolu trzej mężowie wielkiego talentu, którzy, ukąszeni nowymi doktrynami, skończyli w herezji i nędzy. Jednym z nich był Hiszpan - Valdesio, a dwoma kolejnymi Włosi - Piotr Męczennik Vermigli z Florencji oraz Bernardyn Ochin ze Sieny. Pierwszy z nich był świeckim, lecz dwaj kolejni [zakonnikami] - jeden augustianinem, drugi - franciszkaninem. Dwaj ostatni byli znani ze swej wymowy w nauczaniu, tak bardzo, że największe kościoły nie wystarczyły by pomieścić tłumy przychodzące by ich słuchać. Trójka ta uzgodniła że zaprowadzi doktryny luterańskie i kalwińskie oraz że założy nowy Kościół na ruinach Kościoła Katolickiego. (...)Valdez, chroniony tytułem sekretarza Króla Hiszpanii, zmarł w Neapolu, w roku 1540, gdy jego podstępne doktryny zostały odkryte i potępione przez władze. W tym samym czasie Leliusz Socyn nauczał w Wiedniu nowego rodzaju arianizmu, któremu nadał swe miano, zaś Valdez był jednym z pierwszych szerzycieli tejże sekty. Vermigli objaśniał listy św. Pawła w swym klasztorze, którego, na nieszczęście, był opatem, lecz zamieniał słowa tekstu i wypaczał jego znaczenie. W kościele tym miało swe posiedzenia bractwo założone by towarzyszyć przestępcom skazanym na śmierć (...) i byli tak porwani wspaniałą zręcznością oratorską kaznodziei, że wielu myślało, iż jest kolejnym św. Pawłem zesłanym z nieba. Jakże konieczne jest dla biednej ludzkiej natury mieć autorytet prowadzący w takich sprawach, mogący wykryć pierwsze ujawnienie się doktryn heretyckich.
Ci trzej nowinkarze, choć nie zgadzali się między sobą (czyż schizmatycy kiedykolwiek są zgodni?), gdyż Valdez był socynianinem, Vermigli kalwinem, zaś Ochin luderaninem, wszyscy podzielali fałszywe doktryny tak zwanej Reformacji (...) Ochin dodawał wystąpienia przeciw czyśćcowi, odpustom, Najśw. Sakramentowi i Świętej Ofierze a zwłaszcza gardził wielką doktryną Kościoła Katolickiego, że wiara bez uczynków nie wystarczy do zbawienia. Wszystkie te śmiercionośne błędy były potem drukowane w księgach i drukach ulotnych, i starannie rozprowadzane po domach. Wielu je czytało, czy to z ciekawości, czy z przyciągnięcia stylem i elegancją samych książek, podczas gdy niektórzy cieszyli się perspektywą tego że mogli zanurzać się w swe namiętności i działać bez pohamowania. Rzeczy zaszły tak daleko, że wreszcie Kajetan dowiedział się o sprawie od jednego ze swych penitentów. Udał się z o. Marinonim by posłuchać jak Ochin naucza w katedrze i ujrzał tam diabła, pod postacią węża, owiniętego wokół szyi kaznodziei i szepczącego mu do ucha. Jeszcze bardziej wstrząsnęły im kłamstwa jakie Ochin otwarcie głosił w katedrze, potajemnie powtarzane przez Valdeza oraz Vermigliego w jego klasztorze.
Pierwszą rzeczą jaką uczynił było napisanie do Carafy w Rzymie, zdając mu dokładną relację z fałszywych doktryn jakie ludzie ci szerzyli wśród ludu oraz przekazując informacje o ilości heretyckich ksiąg rozprowadzanych w Neapolu, prosząc go by udał się natychmiast do Papieża i pomówił o sprawie, tak aby on sam mógł ułożyć radykalne środki zmiażdżenia zła w zarodku. W międzyczasie, Kajetan postanowił, na piśmie i w mowie, pomieszać szyki tym obrzydliwym herezjom i obnażyć wilcze zęby pod owczym odzieniem, z którego ludzie ci korzystali, maskując swe błędy pod bałamutną, kwiecistą wymową, która tak bardzo zwodziła ich słuchaczy. Zabronił swym penitentom i wszystkim, na których miał jakikolwiek wpływ chodzić i słuchać ich kazań, obnażył i potępił ich doktryny oraz zdemaskował ich podstępne knowanie przeciw Kościołowi i wierze.
Niesamowite były trudności jakie napotkał w tej krucjacie przeciw błędowi - gdyż ludzie ci byli znani ze swych talentów i stanowisk, tak iż, można powiedzieć, cały świat - wielki i mały podążał za nimi. Toteż ostrzeżenia Kajetana były traktowane jako coś głupiego a jego zachowanie jako nietolerancyjne, nazbyt pedantyczne, fanatyczne a nawet wywodzące się z zawiści i zazdrości! Nie tylko naraził się na zniewagi i groźby, lecz nawet czyniono na jego życie zamachy. Jednakże Kajetan szedł swą drogą, nie bacząc na burzę, myśląc jedynie o pomszczeniu honoru Boga i ocaleniu dusz ludzkich. I ostatecznie odniósł zwycięstwo. Z Rzymu nadeszły polecenia by spalić, na publicznym placu, heretyckie księgi i broszury, co uczyniono, zaś przeciw ich autorom wszczęto postępowania - ci ratowali się sromotną ucieczką z Neapolu. Kajetanowi złożono najszczersze podziękowania za baczność i energię z jaką wykrył to zagrożenie i znalazł środki by powstrzymać ten ruch. Zaś kazanie jakie wkrótce wygłosił przyniosło owoce w postaci odrzeczenia się błędów przez ponad trzy tysiące osób.
Dobry skutek jego energicznego działania w tej kwestii nie ograniczył się do Neapolu, lecz rozciągnął nawet na Lombardię a wkrótce, w Rzymie utworzono trybunał Świętego Oficjum w celu zachowania wiary, głównie dzięki wpływowi Kajetana i wsparciu Carafy, tak iż Kajetan zasłużył na pochwałę jaką obdarzył go Kościół:
Haeresum monstra et latebras non semel detexit ac profligavit.
Nie jeden raz ujawnił i zniszczył potwory oraz kryjówki herezji."
(za Giuseppe Maria Zinelli: Życie św. Kajetana, Hrabiego Tieny, założyciela teatynów)
podobne tematy:
7 sierpnia – św. Kajetan (1487-1547) założyciel zakonu teatynów
Kajetan z Tieny o rzezi Rzymu
Pius V i sekta wybranych
Nieświęty Bernardyn
Stanisław Kostka – najmłodszy święty
M. Dzieduszycki – Piotr Skarga i jego wiek (1)
Dzieje reformacji w Polsce [wybór]