Za zabicie dziecka jak za poród. Wstrząsające zasady w NFZ
Aborcja po 22. tygodniu opłacana jest tak, jak poród
„Do 22 tygodnia mamy formalnie poronienie, ono jest inaczej finansowane. Po 22 tygodniu mamy poród. I teraz niezależnie dla NFZ-u, czy to jest martwy poród, czy żywy poród, to świadczenie, które jest płacone dla pacjentki, która rodzi, jest takie samo (…) NFZ nie rozróżnia jednego od drugiego” – zdradza jedna z położnych współpracujących z Gizelą Jagielską, byłą wicedyrektor ds. medycznych szpitala w Oleśnicy. I dodaje: „Więc te późne aborcje, które są po 22 tygodniu, również są wliczane do statystyki porodów, które szpital przedstawia jako porody z całego roku”.
Dlaczego państwo polskie hojnie finansuje zabijanie, a daje dotkliwe kary szpitalom, które odmawiają mordowania nienarodzonych?
Mroczna strona położnictwa: zabijanie zamiast przyjmowania życia
Gdy coraz mniej osób chce mieć dzieci, aborcja staje się biznesem. Zamiast zarabiać na przyjmowaniu nowych ludzi na świat, szpitale zaczynają się niestety niejako przekwalifikowywać.
W niektórych placówkach, jak w Oleśnicy za czasów Jagielskiej, śmierć przestaje być wyjątkiem, a staje się codziennością. Jak ujawniła jedna z osób wypowiadających się w reportażu, położne musiały odbierać porody martwych maluszków niemal na każdym dyżurze. Zdarzały się nawet takie dni, że nie rodziło się żadne żywe dziecko: były tylko aborcje!